Fakty o polityce

Polityka: Nacjonalizm dawniej i dziś

Reklamy

W noc wyborczą 2016 roku kręgi intelektualne w Europie, na Północy i w USA mogły korygować książki i snuć domysły o nieubłaganym rozwoju transnarodowego progresywizmu. Zamiast tego były zmuszone zauważyć pewne ożywione nacjonalizmy, które były na to źle przygotowane. Nie wiem, jak to możliwe, że w ciągu ostatnich 5 lat wielokrotnie analizowałem ożywione dyskusje na temat polityki po 16. roku życia, które wygodnie zakładały uprzedzenia rasowe i przemoc państwa policyjnego jako niezbędne elementy każdego nacjonalizmu.

Co warto zbadać w tym tygodniu
W centrum uwagi Napoleon Bonaparte; błyskotliwy komiks Laurie Colwin; krawcowa, która odmieniła oblicze współczesnego biura; koszmar autorki Laury Lippman i wiele więcej.

Obszar ten był traktowany z ostrożnością i współczuciem przez sprawiedliwych, za pośrednictwem bogatego Lowry'ego w “Argument za nacjonalizmem” (2019). Lewica potraktowała go z taką samą troską, jak dziennikarz John B. Judis w “Odrodzenie nacjonalistyczne” (2018). To najnowsze dzieło zostało połączone z dwoma innymi tego samego autora w “Polityka naszych czasów: populizm, nacjonalizm, socjalizm” (Columbia Global Storys, 430 stron, $ 27.95). Pan Judis zaczyna od tego, co być może wciąż jest, jednak dla wielu rzekomo inteligentnych komentatorów nie jest, oczywiste, że niektóre nacjonalizmy są w porządku, a niektóre są patologiczne. “Abraham Lincoln i Benito Mussolini byli zagorzałymi nacjonalistami”.” Oto zwięzłe podsumowanie.

Pan Judis odrzuca ideę, milcząco akceptowaną dziś przez wielu na lewicy, że elity transnarodowe będą również obdarzone zaufaniem w zarządzaniu zglobalizowanym systemem finansowym dla dobra ogółu. Dlatego pragnie... “Odzyskać to, co słuszne w nacjonalizmie… Od każdego z kosmopolitycznych liberałów, którzy wyobrażają sobie świat bez granic, i od prawicowych populistów, którzy połączyli priorytet dla robotników swojego kraju z nacjonalistycznymi tyradami w sprzeciwie wobec grup zewnętrznych i imigrantów”.”

Pan Judis pisze, jak to typowe dla przeciętnego pisarza, z jasnością i dowcipem, a jego wiedza na temat współczesnej polityki w Europie i północnych Stanach Zjednoczonych jest ogromna. Podobnie jak w swojej obszernej pracy o populizmie, którą tutaj szerzej omawiam, przedstawia przekonujący argument finansowy na rzecz nacjonalistycznego impulsu, i tym bardziej ignoruje fundamentalne konflikty kulturowe Ameryki, które skłaniają go do głosowania na kandydatów nacjonalistycznych. Innymi słowy, opowiada się obecnie za alternatywnymi zabezpieczeniami, nie dlatego, że są racjonalne ekonomicznie (nie jestem pewien, czy nadal go to obchodzi), ale dlatego, że zwiększają one liczbę dobrze wyposażonych pracowników i promują zgodę społeczną; i ubolewa nad szalejącą imigracją, nie dlatego, że zmienia ona styl życia, ale dlatego, że wyczerpuje ona państwo opiekuńcze.

Nie jestem przekonany, mimo że wzrost Donalda Trumpa wynikał głównie z sytuacji finansowej. Jego kandydaturę wspierali robotnicy, rozwścieczeni zamykaniem fabryk i masową imigracją. Mieliśmy jednak już wcześniej kandydatów na prezydenta o poglądach antyimigracyjnych i protekcjonistycznych, a ich popularność była niewielka. Sam Trump był swego rodzaju kandydatem w 2012 roku, a jego kampania, jak się okazało, szybko upadła. Poniósłby kolejną porażkę w 2016 roku, gdyby nie szaleńczy napływ lewicowości kulturowej: zamieszki na kampusach, radykalna poprawność polityczna, jawny antyamerykanizm w mediach, dyrektywy dotyczące toalet dla osób transpłciowych i całe to łagodzenie. Liberałowie, którzy interpretują wybory w 2016 roku jako protest przeciwko globalizacji gospodarczej, “neoliberalizm” i “kapitalizm postindustrialny” Mogą mieć pewien wpływ, ale bagatelizują skalę radykalizmu kulturowego ery Obamy – po prostu dlatego, że są jego fanami.

Pogląd, że mieszkańcy Nowego Świata mają przymierze z Bogiem, by stworzyć naród zakorzeniony w wolności, dominował w amerykańskiej wyobraźni od czasów purytanów do przełomu XIX i XX wieku. Z czasem, jak wyjaśnia pan Goldman, pochodzenie zaczęło zastępować duchową karierę jako cechę definiującą amerykańskość. Wizja przymierza sprawdzała się tak długo, jak długo do Stanów Zjednoczonych nie emigrowała znaczna liczba ludzi – od około 1640 do 1800 roku emigrowało tylko niewielu. Od około 1815 roku straciła sens.

Co się działo, gdy Amerykanie zaczęli postrzegać swój naród – metafor było wiele i różnorodne – jako tygiel, tygiel kulturowy lub pole rodzące obfite plony? Myślenie to skierowało się ku idei, że Stany Zjednoczone przekształcą zróżnicowaną grupę Amerykanów ze wszystkich stron królestwa w nowe pokolenie demokratycznych obywateli. Obalenie tej koncepcji było boleśnie oczywiste: amerykańskie lekarstwo na Indian i czarnych niewolników. Pan Goldman przytacza wnikliwą obserwację, poczynioną z pomocą Lincolna w liście z 1855 roku:

Tygiel ostatecznie ustąpił miejsca formule, z którą my, w XXI wieku, jesteśmy najbardziej powszechni: Ameryce jako koncepcji lub wyznaniu. Niewielu jest dziś amerykańskich polityków wysokiego szczebla, którzy nie twierdziliby, że kraj został zbudowany na idei lub ideach: dopóki wierzysz w określone wartości – wolność, równość, złotą zasadę – równie dobrze możesz być Amerykaninem. W domu, pisze pan Goldman, wizjonerskie i prorocze wyznanie “Celem było uznanie równości rasowej poprzez stopniowe, ale stałe reformy. Za granicą chodziło o obronę demokracji przed totalitarnymi wrogami”.

Co się dzieje, gdy walczymy z totalitarnym wrogiem i faktycznie przegrywamy, jak w Wietnamie, a równość rasowa wydaje się, bo często wydaje się, niemożliwa? Kredo traci swoją moc i rozpływa się w bezsensownym politycznym sloganie.

Jéssica Esteves
Jessiki Esteves
Nazywam się Jéssica Esteves i jestem autorką artykułów z dyplomem dziennikarstwa od 2021 roku. Mieszkam w Itu, SP i mam 28 lat. Współpracuję z blogami, pisząc teksty na temat technologii, dobrego samopoczucia i stylu życia, zawsze starając się dodawać wartość do życia ludzi. Moje teksty są jasne i przystępne, co jest wynikiem dokładnych badań. Moją pasją są koty, które przynoszą mi inspirację i radość. Zależy mi na pozytywnym wkładzie w społeczność internetową, tworząc treści, które są prawdziwymi narzędziami transformacji i rozwoju osobistego dla moich czytelników.