Czy jednostki stanowią zagrożenie dla atmosfery?
Reklamy
Czy biali Amerykanie szkodzą środowisku? Czy biali ludzie mają znacznie większy ślad węglowy niż osoby kolorowe?
– po prostu zrozumienie systemowych prawd dotyczących lokalnych kryzysów klimatycznych
Drogi SPRAWIEDLIWOŚCI,
Jeśli przyjrzymy się, które życia są najbardziej dotknięte niezliczonymi szkodami wynikającymi z lokalnych zmian klimatu, stanie się jasne, że kwestie rasowe mają pierwszorzędne znaczenie. Weźmy pod uwagę nieproporcjonalnie duże trudności, z jakimi borykają się czarnoskóre ofiary huraganu Katrina, wysoki odsetek latynoskich rolników cierpiących na udary cieplne lub gorsze każdego roku, czy różnorodność ziem rdzennej ludności skażonych przez infrastrukturę paliw kopalnych. Te przykłady dotyczą tylko Stanów Zjednoczonych, a nie ma nawet ostatecznej listy krzywd! I natychmiast nasuwa się pytanie: skoro biali są dobrze chronieni przed lokalnymi zmianami klimatu, czy to oznacza, że są ich głównymi sprawcami?
Odpowiedź jest skomplikowana. Biali ludzie oczywiście nie są monolitem. Na jednym krańcu spektrum mamy białych megamiliarderów o spektakularnie wysokim śladzie węglowym, zarówno pod względem osobistego stylu życia, jak i wpływu ekspertów na wzorce konsumpcji. Na drugim krańcu mamy biednych białych mieszkańców, powiedzmy, części Wirginii Zachodniej, których ciała i miasta zostały doszczętnie zdziesiątkowane przez przemysł paliw kopalnych. Różnica między tymi dwiema grupami może sprawić, że bezkrytyczny obserwator wykrzyknie: Aha! To dowodzi, że rasa jest jedynie substytutem klasyfikacji w tym równaniu środowiskowym!
Już nie do końca. Dochód jest z pewnością kluczowym czynnikiem prognozującym indywidualny wpływ na klimat. To niezaprzeczalny fakt, powszechnie znany i inteligentnie zbadany, że im więcej pieniędzy, tym większy ślad węglowy. Analiza przeprowadzona z pomocą Oxfam i Sztokholmskiego Instytutu Środowiska wykazała, że te, właściwe 10% globalnego przedziału dochodów, odpowiadają za kolosalne 46% emisji związanych z konsumpcją. A jeśli spojrzeć na listę miejsc, w których mieszkają najbogatsi Amerykanie, około połowa mieszka w Ameryce Północnej lub Unii Europejskiej. Znaczna część złagodzenia sytuacji ma miejsce w Chinach i na Bliskim Wschodzie. Okazuje się, że ogromne bogactwo i rozrzutna konsumpcja nie są zarezerwowane wyłącznie dla potomków Europejczyków.
Nie mogę jednak tego przecenić: istnienie bogatych Amerykanów innej rasy niż biała nie jest przeciwwagą dla niezaprzeczalnego faktu, że lokalna katastrofa klimatyczna została w dużej mierze utrwalona przez zachodnioeuropejskie, białe idee dominacji. (Podobnie jak istnienie negatywnych białych osób, które cierpią z powodu naszego, niszczącego klimat aparatu finansowego). We wszystkich klasach społecznych, wybór “sukcesu” Europy Zachodniej opiera się przede wszystkim na gospodarce ekstraktywnej, materializmie i indywidualizmie – filarach katastrofy klimatycznej. Jeśli wierzyć temu założeniu, to nie przypadek, że prawie wszyscy ci megamiliarderzy są biali.
Źródła globalnego ocieplenia są następujące: “zakorzenione w rasizmie opartym na przekonaniu ‘wiem lepiej’”, „To poczucie uprawnień jest fundamentalną zasadą białej supremacji” – stwierdziła Anuradha Mittal, dyrektor wykonawcza Oakland Institute, nowatorskiego ośrodka analitycznego.
Tradycyjnie, jak definiował Mittal, biali Amerykanie od dawna są tak przekonani o własnej wyższości rasowej i kulturowej, że całkowicie ignorują szkody, jakie wyrządzają ludności innej niż biała i jej zasobom naturalnym w imię “cywilizacji”. Przykładów jest mnóstwo: rewolucja gospodarcza (związane z nią emisje są powszechnie uważane za zwyczajowy grzech zmiany klimatu); kolonizacja, wynalazek białych Europejczyków Zachodnich, który oprócz utraty życia wielu rdzennych mieszkańców, zniweczył znaczną część niezbędnego dla plemion zarządzania ekosystemami; amerykańska obietnica “wolności”, która w rzeczywistości została zbudowana na plecach zniewolonych jednostek.
“Alternatywą dla tej finansowej bieżni jest poświęcenie tych, którzy są na samym dnie i nigdy nie wpisują się w schematy konsumpcji”.”, Mówił o Robercie Bullardzie, socjologu i założycielu ruchu na rzecz sprawiedliwości ekologicznej, który wykorzystuje lokalne alternatywy klimatyczne. .
Widać, że identyczny sprzęt działa dziś w ramach, w którym społeczności kolorowe nadal ponoszą konsekwencje dla środowiska wynikające z amerykańskiej kultury konsumpcyjnej, często nie korzystając z jej dobrodziejstw. Nowe badanie wykazało na przykład, że Amerykanie pochodzenia azjatyckiego, czarnego i latynoskiego oddychają bardziej zanieczyszczonym powietrzem niż biali Amerykanie – co jest zasługą ich projektowania. Szczególnie zanieczyszczone magazyny dostawcze, zakłady przemysłowe i autostrady były systematycznie instalowane w społecznościach innych niż biała. Nie jest tajemnicą, że rządy kontrolowane przez białych bardzo się starały, aby utrzymać presję wyborczą ze strony osób kolorowych, aby uniemożliwić im przekształcenie tego systemu. W rzeczywistości wiele z nich nadal to robi!
Sednem twojego pytania, SPRAWIEDLIWOŚCI, nie jest to, czy każdy biały dorosły szkodzi zdrowiu planety. Można nawet oddzielić białych Amerykanów jako ludzi od spuścizny, jaką na świecie stworzyły metody faworyzowania białych. I to jest naprawdę zaawansowana perspektywa!
Nie oznacza to jednak, że biali ludzie nie czerpią na co dzień korzyści z wyzyskujących i niebezpiecznych systemów wzniesionych przez ich przodków, ze szkodą dla ich niebiałych sąsiadów.
Słyszałem wielu pozornie inteligentnych białych ludzi, którzy próbowali zdystansować się od tego kolonialnego dziedzictwa, mówiąc: “no cóż, teraz nie jestem już tak całkowicie zaślepiony tym wszystkim!”.
Osobiście muszę zaznaczyć, że jest to trudna teoria do zmierzenia się. Moi przodkowie przybyli do Stanów Zjednoczonych w połowie XVIII wieku, skolonizowali wybrzeże Karoliny Północnej, posiadali niewolników i walczyli w wojnie secesyjnej, aby ich chronić. Zbudowali wadliwy naród dla własnej korzyści, a ja miałem w nim uprzywilejowane życie, ponieważ tego chcieli. Nawet 250 osobliwych lat później, nie trzeba dodawać, mam obowiązek pomóc w demontażu tych niesprawiedliwych systemów i zbudować coś bardziej sprawiedliwego w ich otoczeniu.
Pisałem obszernie o sposobie oceny odpowiedzialności konkretnej osoby za katastrofę klimatyczną w kontekście wyjątkowej dysfunkcji systemowej – jest to mniej więcej centralny temat w każdym felietonie w Umbrze. I jest oczywiste, że skupienie się na redukcji emisji z gospodarstw domowych bez trudu nie wystarczy, aby zaradzić szkodom wyrządzanym przez rasizm środowiskowy.
Jeśli kupię samochód elektryczny, zostanę weganinem, zainstaluję panele słoneczne w swoim mieszkaniu i zacznę kompostować, czy w satysfakcjonujący sposób zrekompensuję to dziedzictwo i naprawię lokalny kryzys klimatyczny? Oczywiście, że nie. Co więcej, najskuteczniejszym powodem, dla którego miałbym wystarczająco dużo pieniędzy, z całym tym bagażem tzw. subkultury niskoemisyjnej, byłby majątek gromadzony przez pokolenia poprzez ucisk innych i eksploatację zasobów naturalnych.
Jako biali ludzie nie powinniśmy szukać sposobu na zmniejszenie naszego osobistego śladu węglowego – musi to nastąpić równolegle z restrukturyzacją systemu gospodarczego, który obecnie pozwala białym i bogatym ludziom wywierać nadmierny wpływ na środowisko, jednocześnie wywołując odrazę i narażając innych na niebezpieczeństwo. Rozwiązanie oparte na umiejętnościach to myślenie o lokalnych reparacjach klimatycznych, które mogą przybierać różne formy – nie powinny to być wypłaty gotówkowe dla uczestników z dotkniętych społeczności.
W artykule redakcyjnym dla mediów zagranicznych filozofowie z Uniwersytetu Georgetown, Olúfẹ́mi Táíwò i Beba Cibralic, piszą: “lokalne reparacje klimatyczne są bardziej odpowiednie, rozumiane jako systemowe podejście do redystrybucji elementów oraz zmiany polityki i stowarzyszeń, które utrwaliły szkody”. Na przykład, obaj wzywają do reformy najnowszych ośrodków zakwaterowania dla uchodźców zagranicznych, apelując do zamożnych krajów o zapewnienie migrantom zakwaterowania zamiast odmawiania im wjazdu lub umieszczania ich w obozach. Ponadto sugerują, że kraje uprzemysłowione powinny znacznie zwiększyć swoje składki na lokalny zielony fundusz klimatyczny, który może wspierać najuboższe i najbardziej narażone kraje na kryzysie, łagodząc skutki zmian klimatu i dostosowując się do nich.
Na koniec chciałabym podzielić się z Wami pewną myślą Doreen Martinez, która zdecydowanie do mnie przemówiła, jeśli chodzi o rolę mojego rodu w utrwalaniu lokalnej katastrofy klimatycznej: Nie chodzi o to, aby przytaczać osobiste historie i niesprawiedliwości, ale o zadanie sobie pytania: ‘Co się dzięki nim zmieniłeś?’