Stosowanie ziół w Stanach Zjednoczonych

Czy haszysz może wyjść poza politykę (i sprzedawcę w USA)?

Reklamy

 

W 1984 roku kupiłem uncję jamajskiej marihuany dla jednego z bogatych i energicznych studentów mojej uczelni. Dzięki temu mój dwuwymiarowy biznes z trawką stał się bardziej efektywny. Miałem 16 lat i byłem trochę zaniepokojony. Poszedłem na wydział w konserwatywnym mieście na południe od Waszyngtonu, znanym jako Alexandria w Wirginii. Ten wytworny facet, z rodziny republikanów, stał się nosicielem znaczka Ronalda Reagana, gdy spotykałem się w sprawie transakcji. Bałem się, że mnie wyda, więc musiałem zachować ostrożność. Zadawałem pytania, zanim zgodziłem się dostarczyć mu trawkę. Dlaczego zaczął kupować ode mnie marihuanę? Z kim się nią podzieli? Gdzie zamierzał ją palić i, co najważniejsze, jaki miał teraz plan, żeby uniknąć przyłapania z moim ziołem?

Jego rozwiązania były na tyle satysfakcjonujące, że uświadomiłem sobie, że nie jest już kapusiem, ale mimo to wahałem się, czy namówić go na trawkę. Kiedyś byłem w szoku, że dzieciak, który uwielbiał Ronalda Reagana, chciał ode mnie marihuany. Jak palacz marihuany mógłby mu pomóc? Jak ja się na to nabrałem i co jeszcze powinienem zrobić? Te pytania krążyły mi po głowie, ale zasugerowałem, żebyśmy zapalili jointa, żeby pokazać, jak najlepiej można palić marihuanę. Chciałem przyjrzeć się kilku jego kompromisom i potrzebowałem chwili, żeby to wszystko zmienić. Chętnie się zgodził, a kiedy już byliśmy na haju, zapytałem go o guzik Reagana. Mruknął coś o tym, że jego rodzice przekazują Reaganowi pieniądze, więc musiał wykorzystać ten czynnik. Reagan i polityka nie obchodziły go zbytnio; chciał po prostu świętować. Wiedziałem, że to przerodziło się w coś bardziej efektywnego, częściowo realnego, ale to trwało.

Zaciągając się głęboko tym słodkim jamajskim liściem, uświadomiłem sobie, że syn, który palił marihuanę, wyprzedzał innych o krok – choć nieznacznie, a przynajmniej zamienił się w dymny haszysz – i wypuszczając dym, postanowiłem sprzedać mu paczkę jamajskiego zioła. Z radością odnotowuję, że zaoferowałem mu sporo trawki, chyba że obaj skończymy studia i na pewno nie zostaniemy złapani. Z czasem poznałem go bliżej i często rozmawialiśmy o polityce, paląc jointa przed naszymi transakcjami. Czasami przekonywałem go, że się myli, a czasami on sprawiał, że inaczej postrzegałem konserwatywne koncepcje. Nie zgadzaliśmy się jednak w żadnej kwestii; nie mieliśmy innego wyboru, jak tylko zaufać sobie nawzajem, aby uniknąć złapania. I zdałem sobie sprawę, że niektóre grupy mogą być bardzo przydatne w jednoczeniu różnych typów ludzi.

Trzydzieści siedem lat później zacząłem współpracować z wieloma konserwatywnymi republikanami, pomagając im w ich przedsięwzięciach związanych z haszyszem. Każdy z tych przedsiębiorców odnosi sukcesy w różnych branżach. Niektórzy po prostu potrzebują zarabiać, ale inni mają szczególną więź z uzdrawiającą mocą haszyszu i chcą dzielić się nią z innymi w swoim otoczeniu. Jeszcze inni znają znajomych, którzy zaczęli go używać. konopie indyjskie I dobrze im idzie albo dobrze się bawią w kosmosie. Powody podjęcia działań są różne, ale wszystkie jakoś trafiają do mojej skrzynki odbiorczej.

Ci ludzie dokładają wszelkich starań, zanim do mnie zadzwonią, i rozumieją, że moje interesy polityczne różnią się od ich – ale mimo to mnie zatrudniają. Współpracuję z nimi, ponieważ wiem, że haszysz jest mądrzejszy od nas wszystkich i jeśli tylko oddam go w ręce tylu Amerykanów, ilu zechcę, wykona za mnie tę pracę w spokoju. Moje poglądy z pewnością ewoluowały z powodu lat spędzonych w liceum, jednak istotne jest założenie, że… konopie indyjskie Może przekroczyć przynależność polityczną i zjednoczyć ludzi, nie.

Jednak intelektualnie podtrzymuję tę tezę i po tych wszystkich latach, pomimo wszystkiego, co przyniosły zmagania o legalizację marihuany, wciąż buduję grupy z Amerykanami, których poglądy polityczne nie pokrywają się z moimi. Mimo to, po prostu skupiamy się na zadaniu i budujemy firmę. Z czasem, wykraczając poza modyfikacje, dostrzegamy wzajemny podziw i wspólną intencję, by wprowadzić... konopie indyjskie Od cienia do tego, co łatwe. I wszyscy możemy poczuć, że w jakiś drobny sposób przekraczamy granice naszych ulepszeń. Nie mam już obowiązku zmieniać polityki moich klientów, bo oni mogliby zmienić moją; jednak każdego dnia przekonuję się, że nie musimy tego robić. Wystarczy, że będziemy razem budować, aby to osiągnąć. konopie indyjskie do jednostek. A jeśli będziemy budować razem, ten akt tworzenia przekroczy również różnice polityczne i być może wszyscy uda nam się to przezwyciężyć i znów być Amerykanami.

Więc następnym razem, gdy ktoś zapyta, na kogo głosowałeś, powiedz: “Zanim odpowiem na to pytanie, czy musisz zapalić jointa?”

Jéssica Esteves
Jessiki Esteves
Nazywam się Jéssica Esteves i jestem autorką artykułów z dyplomem dziennikarstwa od 2021 roku. Mieszkam w Itu, SP i mam 28 lat. Współpracuję z blogami, pisząc teksty na temat technologii, dobrego samopoczucia i stylu życia, zawsze starając się dodawać wartość do życia ludzi. Moje teksty są jasne i przystępne, co jest wynikiem dokładnych badań. Moją pasją są koty, które przynoszą mi inspirację i radość. Zależy mi na pozytywnym wkładzie w społeczność internetową, tworząc treści, które są prawdziwymi narzędziami transformacji i rozwoju osobistego dla moich czytelników.